Druga Ziemia tuż obok nas

http://212.191.132.106:81/system/files/ec1_medialib/temp/proxima-b2.jpg
Czy tak wygląda pejzaż planety Proxima b?
rys. ESO / M. Kornmesser

Proxima Centauri jest gwiazdą typu czerwony karzeł, położoną najbliżej Słońca — w odległości zaledwie 4,24 lat świetlnych (ok. 40 bln km). Teraz okazało się, że okrąża ją planeta mogąca być „drugą Ziemią”.

Alfa Centauri to układ gwiazd, którego niestety nie możemy oglądać z Polski. Jest on niezwykle ciekawym obiektem nieba południowego, mogą zatem cieszyć się jego widokiem Australijczycy czy Brazylijczycy — my musimy polegać na symulacjach. Oczywiście w Planetarium EC1 na prośbę widzów pokazujemy także ten rejon Kosmosu.

Alfa Centauri składa się z trzech gwiazd — dwóch dużych tworzących układ podwójny oraz trzeciej, nazwanej właśnie Proximą, która sprawiła nam wielką niespodziankę swoją skalistą planetą przypominającą Ziemię. Proxima jest gwiazdą bardzo starą, ma ok. 200 miliardów lat (nasze Słońce 10 mld).  Jest znacznie mniejsza od Słońca, ma zaledwie jedną siódmą jego średnicy i jedną ósmą masy.

http://212.191.132.106:81/system/files/ec1_medialib/temp/Proxima_Centauri1280.jpg
Proxima Centauri
fot. ESA / Hubble & NASA

Proxima Centauri jest tzw. gwiazdą rozbłyskową, co nie jest najlepszą wiadomością. Oznacza to bowiem, że chociaż średnia jasność jest niska, to może się ona bardzo gwałtownie zwiększać, szczególnie w zakresie promieniowania rentgenowskiego, nieszczególnie przyjaznego życiu.

Planeta, której odkrycie właśnie ogłosili naukowcy z European South Observatory, jest nazywana „drugą Ziemią” mimo małej szansy, że istnieje tam obecnie życie. Ale fakt, że go tam nie ma w tej chwili nie oznacza, że nie mogłoby się pojawić. Na przykład na pokładzie ziemskich statków kosmicznych!

Planeta nie otrzymała jak dotąd nazwy, zatem musimy używać określenia naukowego „Proxima b”. Ma ona mnóstwo cech, które wywołały niespotykaną euforię naukowców. Po pierwsze i najważniejsze: znajduje się w tzw. strefie życia (habitable zone), czyli warunki panujące na jej powierzchni pozwalają na występowanie na niej wody w stanie ciekłym. Szacuje się, że gdyby Proxima b nie miała atmosfery, temperatura jej powierzchni wynosiłaby ok. –30 oC. To niewiele zimniej niż w przypadku Ziemi, która bez atmosfery skutkującej efektem cieplarnianym miałaby temperaturę w okolicach –20 oC.

http://212.191.132.106:81/system/files/ec1_medialib/temp/proxima-b-uklad.jpg
rys. ESO / M. Kornmesser

Po drugie: Proxima b jest planetą skalistą niewiele masywniejszą od Ziemi (jest cięższa tylko o ok. 30%). Można by się przyzwyczaić do chodzenia po niej pieszo… Po trzecie: jest spora szansa, że planeta ma atmosferę. Naukowcy spróbują to potwierdzić za kilka lat, gdy pracę rozpocznie już kosmiczny teleskop Webba (planowany początek jego funkcjonowania to 2018 rok). Po czwarte: choć obecnie nie mamy technologii napędu umożliwiającego szybkie dotarcie do Alfy Centauri, to w perspektywie najbliższych kilkudziesięciu lat prawdopodobnie jesteśmy w stanie ją opracować. Powrócił pomysł napędu nuklearnego, którego teorię opracowano sześćdziesiąt lat temu a także napędu strumieniowego, który jako paliwo wykorzystywałby dostępny w przestrzeni międzygwiezdnej wodór.

Proxima b jest pierwszą egzoplanetą w historii badania Kosmosu, którą realnie bylibyśmy w stanie skolonizować. Oczywiście na pierwszy ogień poszedłby Mars, który byłby wyśmienitym sposobem przetestowania technologii umożliwiających przetrwanie ludzi poza Ziemią. Jeżeli do tego okaże się, że na Proximie b istnieje atmosfera, znakomicie ułatwiłoby to nam kosmiczną przeprowadzkę. Perspektywa ta wcale nie jest bardzo odległa — w zasadzie mogłyby jej dożyć już nasze wnuki.