Dziura ozonowa powoli znika

Dzięki temu, że ludzkość przestała stosować niektóre substancje, dziura ozonowa powoli znika. Ta dobra wiadomość nie oznacza jednak końca naszych problemów.

Chlor jest pierwiastkiem bardzo aktywnym chemicznie, przez co dość łatwo zastępuje wodór w cząsteczkach. Ponieważ na naszej planecie jego zasoby są znaczne (w postaci różnorakich chlorków) nic dziwnego, że jest szeroko stosowany w przemyśle. Jego wykorzystanie przez ludzkość jest powszechne i obejmuje praktycznie wszystkie sfery życia, jakie można sobie wyobrazić. Jednym z jego zastosowań w XX wieku były freony, zwłaszcza dichlorodifluorometan (R-12), który był powszechnie używany jako chłodziwo w lodówkach a także jako składnik różnego rodzaju aerozoli. Szczególnie w kosmetykach, lekach i lakierach. Zasadniczo freony wydawały się być nieszkodliwe, okazało się jednak, że po przedostaniu się do atmosfery na wysokość większą niż 10 km rozpadają się pod wpływem promieniowania ultrafioletowego na poszczególne pierwiastki składowe a bardzo reaktywny chlor staje się katalizatorem rozpadu ozonu (O3). Tym samym był przyczyną powstania zaobserwowanej na początku lat 80 ubiegłego stulecia dziury ozonowej.

Ponieważ ozon chroni ludzkość przed szkodliwym wpływem promieniowania UV, zaalarmowana społeczność międzynarodowa przyjęła w 1985 Konwencję wiedeńską w sprawie ochrony warstwy ozonowej oraz w 1987 Protokół montrealski w sprawie substancji zubożających warstwę ozonową. Te akty (wraz z kolejnymi poprawkami), które doprowadziły do znaczącego zmniejszenia stosowania freonów oraz innych związków o podobnym działaniu na ozonosferę, były przykładem na to, że świadomość wspólnego zagrożenia pozwala niekiedy zmobilizować się ponad podziałami. Dzięki temu przez ostatnie lata naukowcy badający atmosferę zaczęli odnotowywać stopniowe zmniejszanie się stężenia szkodliwych związków i odbudowywanie się warstwy ozonowej.

Najnowsze doniesienia zespołu Susan Strahan z Centrum Lotów Kosmicznych NASA Goddard nie pozostawiają wątpliwości, że efekt jest statystycznie istotny i związany ze wspomnianym zakazem stosowania m.in. freonów. To dobra wiadomość, tym bardziej, że naukowcy przewidują, iż w perspektywie 50-75 lat dziura ozonowa ma szansę zniknąć.

Wykres określający wielkośc dziury ozonowej

Więcej na ten temat można przeczytać w artykule opublikowanym przez NASA.

Niestety, wpływ ludzkości na klimat nie ogranicza się do wytworzenia dziury ozonowej. Dla przykładu można przywołać globalne ocieplenie, które z bardzo wysokim prawdopodobieństwem również można przypisać działalności człowieka. Już od XIX w. wiemy, że gazy — takie jak dwutlenek węgla — w odpowiednim stężeniu mogą spowodować efekt cieplarniany. Jego efektem jest systematyczne podnoszenie się temperatur na naszej planecie, rekordy temperatur odnotowywanych w poszczególnych miesiącach przez kilka ostatnich lat, ocieplanie się oceanów, topnienie lodowców, podnoszenie się poziomu wód i postępujące zakwaszenie oceanów a także zwiększenie częstości i siły występowania ektremalnych zjawisk pogodowych. Tak, przechodzące przez Europę i Polskę orkany też są związane ze zmianami klimatycznymi.

Część osób kwestionuje związek przyczynowy pomiędzy działalnością człowieka a występującymi zmianami, bądź też nawet sam fakt występowania zmian. Być może dlatego decydenci i społeczność międzynarodowa pomimo niewątpliwie podejmowanych starań póki co radzą sobie z tym problemem gorzej niż z dziurą ozonową. By dotrzeć z argumentami do szerszego grona odbiorców, NASA od kilku lat prowadzi specjalny serwis internetowy na temat zmian klimatu. Dla osób, które chcą samodzielnie przyjrzeć się danym źródłowym i trendom, szczególnie interesująca będzie podstrona poświęcona dwutlenkowi węgla, gdzie można zapoznać się z najświeższymi wskaźnikami i wynikami obserwacji a niektóre z nich pobrać, np. do poddania samodzielnej analizie. Im więcej osób się z nimi zapozna, tym większa będzie szansa na podjęcie działań mogących powstrzymać zachodzące zjawiska. A czasu mamy coraz mniej.